Ogłoszenie

Hejkaa uwu. Jak wcześniej mówiłem, zawiesiłem mój projekt "Kryształowa Paczka", ponieważ musiałem go bardziej dopracować. Od teraz to nie będzie książka tylko zwykła seria z odcinkami, jednak nadal będzie pisana stylem książkowym. Zmieniłem także skład postaci, poprzednie wpisy o tej samej nazwie nie należą już do kanonu mojej serii i chyba poprosze  żeby zostały usunięte idk. Kolejne odcinki pojawią się niedługo, życze miłego czytania :D

Odcinek

Dla naszych bohaterów był to zwykły, kolejny dzień na planecie Mides. Callaghanit wraz z Czerwoną Bursztyn polowały na zakażone klejnoty, Tęczowa Perła patrzyła w gwiazdy, sprawdzając, czy nie dzieje się tam nic podejrzanego, a Cytryn pielęgnowała rośliny w swoim ogromnym ogrodzie.


Callaghanit i Czerwona Bursztyn przedzierały się przez gęsty las, w poszukiwaniu zakażonego klejnotu. Las składał się w większości z wysokich drzew liściastych, które rzucały ogromny cień.


- Mam nadzieję, że szybko znajdziemy ten klejnot, przeciskanie się między tymi drzewami z tą sukienką jest bardzo ciężkie. - westchnęła Callaghanit, jednocześnie przewracając oczami.


- Wyluzuj, na pewno zaraz go znajdziemy, zresztą przecież możesz ją trochę skrócić, jesteś klejnotem, potrafisz zmieniać swoją formę. - odpowiedziała jej Czerwona Bursztyn.


- Racja, zapomniałam. - przyznała jej rację Callaghanit, po czym skróciła swoją sukienkę.


- Patrz, obok nas biegnie jakiś szlak, możemy z niego skorzystać, będzie nam łatwiej!


- Świetnie, nie będę musiała narzekać na te drzewa. - odparła Callaghanit, przechodząc wraz z Czerwona Bursztyn na szlak.


Bohaterki szły przez jakiś czas wzdłuż szlaku, blisko którego płynęła mała rzeka. W lesie panowała cisza i spokój, lecz nagle znikąd rozległ się potężny ryk.


- Słyszałaś to? - zapytała zaskoczona i lekko wystraszona Callaghanit.


- Tak, to może być nasz cel!


- Albo jakieś zwierzę. - odpowiedziała Callaghanit. - Nieważne co to jest, powinniśmy to sprawdzić!


- Polecimy tam?


Callaghanit przywołała swoje wodne skrzydła, które wyglądały jakby należały do motyla i uniosła się w powietrze.


- Złap mnie za ręce! - zawołała Callaghanit.


Bursztyn podskoczyła, złapała Callaghanit za ręce i razem leciały w kierunku miejsca, z którego rozległ się ryk. Z góry las stał się teraz zielonym polem, przez które w niektórych miejscach przechodziły ścieżki, drogi lub rzeki.


- Callaghanit chyba znalazłam nasz cel! - powiedziała Czerwona Bursztyn, pokazując palcem w dół.


Callaghanit zeszła w dół i wylądowała na jednym z drzew. Przy drzewach znajdowała się ścieżka, po której chodziły trzy zakażone klejnoty, przypominające zwierzęta. Stwory miały rogi w różnych miejscach na swoim ciele, futrzaste grzywy i duże umięśnione łapy. Budowa tych zakażonych klejnotów była taka sama, jednak różniły się kolorami, jeden z nich był niebieski, drugi zielony a trzeci żółty.


- Masz jakiś plan? - szepnęła Czerwona Bursztyn.


- Chyba mam pomysł, najpierw ty spróbujesz unieruchomić klejnoty zatapiając ich nogi w żywicy, a potem pozbawię je formy moim trójzębem. - zaproponowała Callaghanit.


- Życz mi szczęścia! - odparła Czerwona Bursztyn, opuszczając kryjówkę.


Bursztyn zeskoczyła z drzewa i wylądowała koło zakażonych klejnotów.


- Ej wy, spróbujcie mnie złapać! - krzyknęła Czerwona Bursztyn, przygotowana do ataku.


Trzy zakażone klejnoty obróciły się w kierunku Bursztyn i zaczęły biec w jej kierunku. Jeden z nich próbował na nią skoczyć, jednak Bursztyn szybko wystrzeliła strumień żywicy, która otoczyła cały tułów bestii. Kolejne dwa klejnoty otoczyły Bursztyn z dwóch stron i ruszyły prosto na nią, na szczęście w ostatniej chwili bohaterka podskoczyła w powietrze i zakażone klejnoty zderzyły się swoimi głowami. Bursztyn wyciągnęła część żywicy z drzew, następnie użyła jej, by unieruchomić pozostałe dwa klejnoty. Gdy wszystkie klejnoty nie mogły się ruszać, Callaghanit wyszła z kryjówki, pozbawiła ich formy swoim trójzębem i zabańkowała.


Tymczasem Cytryn przebywała w swoim ogrodzie i pielęgnowała swoje rośliny. Cytryn bardzo lubi przebywać w towarzystwie natury, bardzo ją to relaksuje. Ogród znajdował się za bazą Kryształowej Paczki i rosły w nim głównie kwiaty o różnych kolorach, oraz w niektórych miejscach rosły drzewa. Wszystkie rośliny zostały samodzielnie zasadzone przez Cytryn.


Znudzona Tęczowa Perła siedziała przy panelu i sprawdzała czy w przestrzeni kosmicznej nie dzieje się nic dziwnego.


- Do sprawdzenia został mi jeszcze kraniec tego systemu, wreszcie koniec tej roboty! - westchnęła zmęczona Tęczowa Perła, przewracając oczami.


Tęczowa Perła wróciła do swojej pracy i zaczęła naciskać przyciski na panelu, w którym został wbudowany emiter, wyświetlający duży holograficzny ekran.


- Midesiańskie maszyny wykopują surowce z asteroid, kolejne statki handlowe Ilgonów lecą do stacji, nic specjalnego. - mówiła do siebie Tęczowa Perła, leniwie podpierając swoją głowę, naciskając kolejne przyciski.


Perła sprawdzała dalej kolejne miejsca i nagle zauważyła coś dziwnego. Brama fazowa, która w czasie kolonizacji pozwalała klejnotom GDI przysyłać tu statki z dalekich zakątków imperium i została zniszczona przez rebeliantów wyglądała prawie jak nowa.


- Bardzo dziwne, miesiąc temu jak ponownie obserwowałam co się dzieje w układzie, brama była w o wiele gorszym stanie. - powiedziała do samej siebie Tęczowa Perła, bardzo zdziwiona swoim odkryciem. - Komputer, porównaj obraz bramy fazowej z przed miesiąca z tym obecnym.


- Porównuje podane obrazy.


Pojawiły się dwa małe ekrany, które nałożyły się na siebie. Perła spojrzała uważnie na otrzymany obraz, nie wierząc w to co widzi.


- To bardzo zły znak, ktoś chce naprawić bramę fazową. Komputer, podłącz się do jednej z midesiańskich satelitów w tamtym obszarze i wykonaj pełny skan bramy fazowej. - rozkazała komputerowi Tęczowa Perła.


- Rozpoczynam skanowanie, potrwa to kilka minut.


Perła odeszła od panelu i pobiegła w stronę teleportera, następnie aktywowała go i zniknęła.


Postać pojawiła się na innym teleporterze i zaczęła iść ścieżką, wyłożoną białym kamieniem, która prowadziła do białej, obecnie otwartej, ozdobnej bramy. Za bramą mieścił się ogromny ogród, należący do Cytryn.


- Cytryn, jesteś tu? - zaczęła głośno wołać Tęczowa Perła.


Cytryn usłyszała wołanie Perły i szybko do niej podbiegła.


- Cicho, hałas nie służy dobrze roślinom. - upomniała ją Cytryn. - Coś się stało Perło?


- Muszę ci coś pokazać, to bardzo ważne!


- Akurat miałam pośpiewać moim roślinom, ale cóż skoro to ważne. - odparła Cytryn, idąc za Perłą.


Obydwa klejnoty stanęły na teleporterze i znalazły się w bazie.


- Komputer, czy zakończyłeś skan bramy fazowej? - zapytała Tęczowa Perła.


- Potwierdzam.


- Komputer, opisz obecny stan bramy fazowej .


- Brama fazowa jest w dobrym stanie, system bramy działa, emitery portalu są w większości sprawne, uzbrojenie sprawne w stu procentach, zasilanie wymaga naprawy, struktura ramy jest solidna…


- Przerwij! - rozkazała Tęczowa Perła.


- Czyli ktoś naprawił tą bramę fazową? Jak to możliwe, przecież rozwaliliśmy ją na kawałki?!


- Tak Cytryn, jeżeli ten ktoś ją uruchomi, będzie po nas! Nie jesteśmy w stanie odeprzeć ataku GDI. - oznajmiła zmartwiona Tęczowa Perła.


- Jak Callaghanit i Bursztyn wrócą, musimy koniecznie opracować jakiś plan!

Następny odcinek 

Galeria

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.